Historia według Krystiana

Marzenia o wolności finansowybudzik

Marzenia o wolności

Historia Krystiana

Przeciętny, przeciętna, przeciętne – taki byłem ja, moja praca i moje życie.
Mieszkanie u teściów, samochód służbowy i praca na etacie.

– Nawet jak ją stracę, to nic się nie stanie. Wystarczy że zejdę na dół. Teść wciąż potrzebuje rąk do pracy – dźwięczało mi z tyłu głowy.

Zapomniane marzenia o wolności

Już w techniku marzyłem żeby mieć własną firmę. Chciałem być wolny i niezależny. Tylko nic z tym nie zrobiłem. Bo… Zawsze miałem plecy.
Wyjazd do Anglii też był na gotowe. Praca i mieszkanie czekały na mnie i moją żonę. Znów nie musiałem się o nic martwić. Tam miało się wszystko zmienić, ale pokusy i wygodne życie pochłaniały zawartość portfela. Żyliśmy z dnia na dzień.

Ucieczka od odpowiedzialności

Na czas narodzin córki wróciliśmy do Polski. Nigdy nie zapomnę chwil kiedy trzymałem tą małą, bezbronną istotę w swoich rękach. Gdy ją kąpałem, zachwycałem się każdym grymasem i tym niesamowitym zapachem, który wypełniał całą przestrzeń wokół.
Czułem, że nadchodzi ogromna odpowiedzialność. To ona napawała mnie lękiem. Nie byłem na nią gotowy. Ze strachu uciekałem. Najpierw sporadycznie, a z czasem coraz częściej. Wirtualny świat gier stawał się moja rzeczywistością. Ze słuchawkami na uszach nie słyszałem ciężkich, kolkowych nocy.

Pewnego ranka, od żony usłyszałem: – Wracaj do Anglii. Jak Ciebie nie będzie, to przynajmniej nie będę się łudziła, że mogę na Ciebie liczyć.

Pojechałem. Wróciłem do swojego wygodnego życia i gier, na które wydawałem sporo ciężko zarobionej kasy.
Po kliku miesiącach żona z córką przyleciały do mnie. Ich pobyt pamiętam jak przez mgłę. Miały zostać na stałe – były tylko tydzień. Uzależnienie, nie pozwoliło mi poświęcać im czasu.

Kilka dni później w słuchawce usłyszałem: – Nie mogę tak dłużej. Jeżeli się nie opamiętasz, to wnoszę sprawę o rozwód.

Wracam do Polski

Wróciłem. Polska rzeczywistość okazała się trudna, a wyjście z nałogu ciężkie. I znów było tak jak przed wyjazdem – taka sama praca, tacy sami klienci i takie same wyjazdy służbowe. Tylko problemy inne. Chciałem spędzać więcej czasu z rodziną i jednocześnie więcej zarabiać.

– Może jakieś szkolenie pozwoli mi na zwiększenie sprzedaży?

Punkt zwrotny

Kiedy po dwóch dniach spędzonych na sali wykładowej wracałem do domu, czułem jak krew pulsuje mi w żyłach. Czułem jak moje serce mocno pompuje zupełnie nowe życie.
Na szkoleniu poznałem biznesmenów i przedsiębiorców. Oni byli wolni, pracowali z pasją i cieszyli się życiem. A ja chciałem żyć tak jak oni.
Nie pamiętam drogi do domu. Jechałem na autopilocie. W głowie się kotłowało. Powróciły marzenia o własnej firmie. Postanowiłem odnaleźć swoją drogę. Drogę, na której będzie czas i miejsce dla rodziny.

Internet dał mi szansę

Rozwiązaniem okazał się internet, który oprócz gier daje również możliwość zarabiania. Świat marketingu internetowego wciągnął mnie niemal natychmiast. Poczułem, że jestem we właściwym miejscu. Do pracy potrzebowałem tylko laptopa i dostępu do internetu. Mogłem pracować jak chciałem i kiedy chciałem. Hamak na Bahamach, czy agroturystyka na Mazurach. Miejsce nie miło znaczenia. Liczyło się tylko to, że wszędzie tam mogę być ze swoją rodziną.

Dziś pokazuję innym ludziom, że warto chwycić ster życia we własne ręce, by popłynąć ku marzeniom.
Uczę moich partnerów zarabiania przez internet. Każdego dnia szukam nowych możliwości i rozwiązań. Gromadzę wokół siebie ludzi, którzy mają pasje i wiarę w to, że z życia można wycisnąć więcej. Takich, którzy nie boją się pracy. Bo zarabianie przez internet to wciąż praca, tylko trochę inna – wymagająca, ale wdzięczna.

Dzięki niej – ja i moi partnerzy możemy cieszyć się życiem

Share This